Nowy ateizm a nowa ewangelizacja

Nowy ateizm jest potężnym wyzwaniem nie tylko dla teologii fundamentalnej, ale także dla chrześcijaństwa jako takiego. Coraz bardziej wysublimowane formy negacji istnienia Boga, połączone z próbami dyskredytowania instytucji kościelnych, mogą generować u wyznawców Chrystusa postawę defensywną. Znajdowałaby ona swoje uzasadnienie w 1 Liście św. Piotra: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” (1 P 3,15b). Historia teologii pokazuje, że wyzwania, które inspirowały Magisterium do bardziej jasnego sprecyzowania doktryny, stawały się zarazem okazją do rozwoju. Warto jednak zmierzyć się z pytaniem czy w obecnym kontekście kulturowym zatrzymanie się tylko na obronie wiary nie zepchnie Kościoła do roli reliktu przeszłości, który wprawdzie zachował swoją przestrzeń, ale jednocześnie utracił życiodajną siłę oddziaływania na decydujące prądy intelektualne.

                Od ponad 40 lat kolejni papieże usiłują zaszczepić u chrześcijan myślenie nie tyle apologetyczne, ile misyjne. W tym układzie sił Kościół nie jest „w defensywie”[1], ale raczej „w ofensywie”, ponieważ ma do zaoferowania światu najcenniejszy Dar, którym jest Jezus Chrystus. Bł. Paweł VI w adhortacji „Evangelii nuntiandi” wysuwa odważną tezę, że Kościół jest „dla ewangelizacji” i to właśnie jej podporządkowane powinny być wszystkie działania Kościoła[2]. Ważnym wątkiem dokumentu Pawła jest podkreślenie, że we współczesnym świecie nie wystarczy milczące świadectwo życia chrześcijan, ale musi mu towarzyszyć wprost głoszenie Chrystusa[3]. Ta intuicja jest niemal profetyczna, ponieważ później Kościół wiele razy zmagał się z błędną teorią według, której można zbudować społeczeństwo w oparciu o ideę humanizmu, który nie musi wprost wypływać z chrześcijaństwa.

                W 1979 roku w Krakowie-Mogile, w trakcie pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, św. Jan Paweł II po raz pierwszy użył terminu „nowa ewangelizacja”. Cztery lata później w Port-au-Prince na Haiti, dodał, że chodzi o ewangelizację „nową w zapale, w swych metodach i w swym wyrazie”[4]. Czy można doszukiwać się zbieżności terminów: nowy ateizm – nowa ewangelizacja? Wobec powolnej degradacji civitas cristiana i ignorancji religijnej ludzi, którzy zostali ochrzczeni i są nominalnymi katolikami, ale ich postawy życiowe nie współgrają z nauczaniem Ewangelii, św. Jan Paweł II, odwołuje się do nakazu misyjnego Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). To co przez wieki rozumiano jako misję ad gentes, należy więc zacząć rozumieć również jako reewangelizację krajów, które od wieków niosą dziedzictwo chrześcijańskie[5].

                Czy nowa ewangelizacja może być odpowiedzią Kościoła na nowy ateizm? Przedstawiciele tego ostatniego nurtu silnie postulują prymat wiedzy naukowej i to w jej zawężonym rozumieniu (w oparciu o wyniki badań empirycznych i ewentualnych hipotez, które z nich wypływają). W nowej ewangelizacji podkreśla się tezę, że wiara zbyt mocno oparta na rozumie traci we współczesnym świecie siłę oddziaływania. Wobec rozwoju nauk humanistycznych i pogłębiającej się świadomości, że w strukturę osobową oprócz rozumu wpisują się także emocje oraz wolna wola, wydaje się niezmiernie ważne, aby rozpowszechniać właściwe rozumienie aktu wiary, który jest czymś więcej, niż definicja która przez wieki sprowadzała go do przyjęcia za prawdziwe, to co Kościół podaje do wierzenia[6]. O ile ateiści w swojej argumentacji mocno obstają przy odwoływaniu się do rozumu, katolicy coraz mocniej rozumieją, że w rzeczywistości przepełnionej różnymi prądami intelektualnymi nie sposób zrealizować postulaty Soboru Watykańskiego II inaczej, jak tylko przez szukanie nowych odniesień do podmiotu i przedmiotu aktu wiary.

Jednym z owoców realizowanej odnowy biblijnej w Kościele jest odkrycie na nowo kerygmatu apostolskiego – pierwszego orędzia wiary, sześciokrotnie występującego w Dziejach Apostolskich (Dz 2,14-36; 3, 12-24; 4,8-12; 5,29-32; 10,34-43; 13,16-41)[7]. Konstrukcja kerygmatu zbieżna jest z wydarzeniami historii zbawienia. Na początku mowa jest o Bożej miłości i planie dla każdego człowieka; następnie o grzechu, który zrywa relację z Bogiem; kolejno o zbawieniu w Jezusie Chrystusie; później o wierze jako przyjęciu darmowego daru zbawienia i wiążącą się z tym zmianą stylu życia, która wyraża się przez nawrócenie; następnie o Duchu Świętym, jako darze osobowym, który uzdalnia wierzącego do życia w Chrystusie; ostatnim elementem jest orędzie o Kościele, jako wspólnocie, w której można wzrastać w wierze[8]. Kerygmat charakteryzuje się spersonalizowaną formą komunikowania, w której unika się sformułowań w stylu: „Bóg kocha każdego człowieka”, „Jezus przyszedł zbawić wszystkich”, „Jesteśmy grzeszni”, itd. Celem kerygmatu jest doprowadzić człowieka do osobistego spotkania z Jezusem, dlatego w obiektywne orędzie oparte na Słowie Bożym wplata się elementy doświadczenia wiary. Może się wydawać, że taki sposób dyskusji może wręcz powielać stereotypy rozpowszechniane przez nowy ateizm, ale uznając tzw. autonomię emocji, o której mówi współczesna psychologia, o ile można się spierać o pewne tezy, o tyle nie można drugiemu człowiekowi wmówić, że wcale nie przeżywa tego, co przeżywa – z przeżyciami się nie dyskutuje. Spór może się rozegrać na płaszczyźnie interpretacji danego doświadczenia egzystencjalnego. Ważnym wyznacznikiem nauczania kerygmatycznego jest jego fakt, że kieruje się je przede wszystkim do woli, argumentując, że bez zaangażowania wolitywnego i emocjonalnego warstwa intelektualna (potencjalne informacje o Bogu) jest mało użyteczna[9]. Wiąże się to z wcześniej wspomnianą antropologią aktu wiary. Zdaje się, że w tym miejscu mamy największy rozdźwięk między nowym ateizmem i nową ewangelizacją. Kerygmat będzie apelował: „Jeśli chcesz, możesz doświadczyć Bożej miłości… Jeśli chcesz możesz przyjąć to wszystko co Jezus dla Ciebie zrobił”, zaś ateista może odpowiedzieć zarzutem o nieracjonalności, albo co gorsza o fanatyzmie.

O ile z jednej strony można zaobserwować umacnianie się pewnych linii argumentacji u ateistów, o tyle w Kościele widać jak kolejni papieże chcąc, aby chrześcijaństwo było czymś więcej, niż tylko swoistym wyzwaniem intelektualnym, coraz bardziej wybierają drogę nowej ewangelizacji. Papież Benedykt XVI w 2010 roku powołał do życia Papieską Radę ds. Rozkrzewiania Nowej Ewangelizacji[10], której powierzył przygotowanie Roku Wiary dla całego Kościoła, zaś na 2012 rok zwołał Synod Biskupów ds. Nowej Ewangelizacji. Niezmiernie ważną, aczkolwiek prawie niezauważalną była jego decyzja odebrania nadzoru nad katechezą Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego i powierzenia go wyżej wspomnianej radzie[11]. Papież Franciszek w adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium”, podsumowującej synod biskupów, stwierdził, że kerygmat jest podstawą wszelkiej formacji chrześcijańskiej, a kolejne jej etapy powinny de facto polegać na pogłębianiu poszczególnych punktów kerygmatu: „Cała formacja chrześcijańska jest przede wszystkim pogłębieniem kerygmy, która przybiera coraz większą i coraz lepszą postać, nie przestaje nigdy oświecać zaangażowania katechetycznego i która pozwala zrozumieć odpowiednio znaczenie jakiegokolwiek tematu poruszanego w katechezie. Jest orędziem odpowiadającym na pragnienie nieskończoności, drzemiące w każdym ludzkim sercu. Centralny charakter kerygmy wymaga niektórych charakterystycznych cech przepowiadania, koniecznych dzisiaj w każdym miejscu: żeby wyrażało ono zbawczą miłość Boga uprzednią w stosunku do moralnych i religijnych zobowiązań; żeby nie narzucało prawdy i odwoływało się do wolności; żeby miało pewne cechy radości, bodźca, żywotności i harmonijnej pełni nie sprowadzającej przepowiadania do kilku doktryn, czasem bardziej filozoficznych niż ewangelicznych”[12].

Nowa Ewangelizacja, począwszy od Pawła VI, wyrasta wprost z nakazu misyjnego Chrystusa i jest nie tyle działaniem reakcyjnym, ile raczej próbą dostosowania niezmiennego orędzia o zbawieniu do aktualnych uwarunkowań społecznych. Pod terminem nowa ewangelizacja kryje się wiele działań, które w mniej lub bardziej bezpośredni sposób stykają się ze współczesnym sekularyzmem i nowymi formami ateizmu, szczególnie w takich inicjatywach jak: zapoczątkowany przez Benedykta XVI „Dziedziniec pogan” (zwany później „Dziedzińcem dialogu”), czy Kurs Alpha dedykowany osobom, które utraciły żywy kontakt ze wspólnotami wiary, a uległy różnym współczesnym prądom ideowym. Jakkolwiek trudno wprost uznać, że nowa ewangelizacja może być kontrpropozycją do teorii wpisujących się w nowy ateizm, jednak warto poddać pod głębszą refleksję, czy krytyka religii rozpowszechniana przez „piewców” ateizmu nie trafia w próżnię, gdy z drugiej strony ma do czynienia z Kościołem, który nie tyle broni depozytu wiary, dając do zrozumienia, że ma monopol na prawdę, ile raczej z Kościołem, który przez pozytywny przekaz oparty na kerygmacie i świadectwie życia chrześcijan ma dla postmodernizmu intrygującą propozycję, będącą alternatywą dla wykwintnych programów politycznych i społecznych.

[1] Por. Franciszek, Evangelii gaudium, nr 96.

[2] Paweł VI, Evangelii nuntiandi, nr 14. 59.

[3] Paweł VI, Evangelii nuntiandi, nr 42

[4] http://nowaewangelizacja.org/ewangelia-zawsze-nowa/; na dn. 10.02.2017 r.

[5] Jan Paweł II, Redemptoris Missio, nr 33.

[6] Por. Franciszek, dz. cyt., nr 3.

[7] P. Hocken, Dobra Nowina o Królestwie. Jaki jest kerygmat który głosimy, w: P. Musiewicz, D. Trzcinka, Całą Ewangelię, Całe Ciało, Całemu Światu, Kraków 2104, s. 29-39; J. H. Prado Flores, Nowi ewangelizatorzy dla Nowej Ewangelizacji, tłum. B. Jakubowski, Poznań 2013, s. 59-77.

[8] J. H. Prado Flores, Jak ewangelizować ochrzczonych?, tłum. B. Jakubowski, Poznań 2016, s. 101-115

[9] J. H. Prado Flores, Ewangelizacja – katechizacja. Kontekst i fazy głoszenia, w: P. Musiewicz, D. Trzcinka, dz. cyt., s. 41-49.

[10] Benedykt XVI, Ubiqumque et semper, Citta del Vaticano 2010.

[11] Benedykt XVI, Fides et doctrinam, Citta del Vaticano 2013.

[12] Franciszek, dz. cyt., nr 165.