Mniej dzika, niż ci się wydaje

Czy można ją oswoić, założyć jej kaganiec, aby przejść obok niej bezpiecznie? Co kierowało św. Franciszkiem gdy nazywał ją „siostrą”? Czy śmierć jest częścią życia?

Moja pierwsza poważna lekcja przyszła niespodziewanie. Magda i Mariusz byli we wspólnocie w parafii, w której posługiwałem. Po pojawieniu się szóstego dziecka w ich rodzinie u Magdy wykryto raka. Wyrok? Wielu wokół niej chwytało się każdej deski ratunku. Magda była dziwnie spokojna. Z przestrzeni choroby opowiadała o tym, że Bóg jest dobry, że kocha, że jak będzie chciał to ją uzdrowi, a jeśli przewidział dla niej inną drogę, to na pewno zatroszczy się o Mariusza i dzieci, a na nią w bramie śmierci czekać będą: Jezus, Maryja i święci. Mówiła o tym w trakcie ewangelizacji ulicznej i audycji w radiu. Przy okazji tego dramatu ujawniło się niesamowite dobro, którego konkretnym przejawem było auto, które Magda i Mariusz dostali, aby mogli wygodnie jeździć do kliniki.

Bóg przewidział. Stan Magdy z miesiąca na miesiąc się pogarszał. W końcu przyszła agonia. Oddychała z coraz większym trudem. Mariusz wziął ją za rękę i powiedział: „Magda, jeśli widzisz Jezusa, Maryję i świętych to idź!”. Po tych słowach odeszła.

Kilkanaście miesięcy później, po krótkiej i strasznie wyczerpującej chorobie, moja mama znalazła się w agonii. Czułem, że muszę jej to powiedzieć. „Mamo, droga jest w jedną stronę. Wiem, że się boisz, ale Jezus jest miłosierny i dużo ludzi się za Ciebie modli”. Po kilku godzinach odeszła. Był to dzień jej urodzin.